Przecież byłeś takim dobrym człowiekiem...
Powolnym krokiem przechadzałam się po domu, który nie dawno kupił mój starszy brat.
Wszystko było tutaj takie idealne. Westchnęłam przejęta tym, że mnie na to nie stać. Właśnie, teraz pojawia się pytanie: SKĄD ON MA NA TO PIENIĄDZE? Ostatnio mówił, że nie pracuje, to jak go na to zarobił?Mam nadzieję, że nie zajmuje się jakimś handlem narkotyków, czy podobnych rzeczy.
Z rozmyśleń wyrwał mnie mój brat, który dotknął mojego ramienia.
- Zrobiłem nam herbatę- powiedział. Spojrzałam w jego oczy. Biła od nich radość. Nie wiem co spowodowało, taki obrót sytuacji. Jak do niego przyszłam był zaskoczony, zły a od jego oczu biło zimno.
- To gdzie ta herbata?- klasnęłam w dłonie uśmiechając się.
- Jest jeszcze bardzo gorąca, a ja wiem, że takiej nie lubisz- powiedział posyłając mi tak zwane 'oczko'- tak więc chciałbym z tobą porozmawiać.
- Cały czas rozmawiamy Niall...-zaczęłam narzekać.
- Chodzi mi o taką poważniejszą rozmowę...- powiedział szeptem Niall.
- Czemu szepczesz?- zapytałam.
- Nie wiem.
Zaśmialiśmy się i poszliśmy do salonu gdzie mieliśmy 'poważnie' porozmawiać, jak to wyszeptał przed chwilą Niall.
- Chodzi mi o taką poważniejszą rozmowę...- powiedział szeptem Niall.
- Czemu szepczesz?- zapytałam.
- Nie wiem.
Zaśmialiśmy się i poszliśmy do salonu gdzie mieliśmy 'poważnie' porozmawiać, jak to wyszeptał przed chwilą Niall.
~***~
- CO?!-krzyknęłam kiedy dowiedziałam się, że mój brat ma problemy. Dosyć poważne. Moje potwierdzenia się sprawdziły. Było strasznie.
- Zrozum mnie. Ja Ci oddam co do grosza! Tylko błagam pożycz mi!- błagał. Nie byłam w stanie pożyczyć mu sto tysięcy funtów. Skąd ja wezmę takie pieniądze?!
- Niall do cholery! Nie rozumiesz, że ja nie mam?!
- Jest jeszcze jedna opcja...- zamyślił się.
- Jaka?- zapytałam.
- Kredyt-powiedział- ty weźmiesz kredyt a ja będę spłacał raty.
- Nie wiem Niall...-powiedziałam niepewna- ale jeśli to ma Ci pomóc, to tak.
Zgodziłam się tylko dlatego, iż kocham swojego brata...
- Kim ty jesteś?- zapytał jeden z nich. Miał czarne włosy. Ma pakistańskie korzenie. Dałabym sobie rękę za to uciąć.
Nic nie odpowiedziałam.
Wtedy do kuchni zszedł Horan, a z jego ust dało się słyszeć masę przekleństw.
Zgodziłam się tylko dlatego, iż kocham swojego brata...
~***~
Była godzina 22.00. Nadal rozmawiałam z Niall'em na temat kredytu i tego jak wyglądałyby jego dalsze spłaty.
Spojrzałam co się dzieje za oknem. Padał marznący deszcz ze śniegiem.
- Niall... Ja muszę się zbierać- powiedziałam i gdy wiedziałam, że będzie pytał 'Ale dlaczego?', kiwnęłam lekko głową w stronę okna.
- Nie ma mowy Emma. Zostajesz u mnie. Nigdzie w taką pogodę nie pojedziesz...- zaczął mówić. Wiedziałam, że tak będzie.
- Ja muszę jechać do domu. Przecież zostawiłam Bibi'ego* samego.- stwierdziłam.
- Ty zawsze martwisz się tylko o zwierzęta. Raz bądź egoistką i pomyśl o sobie- powiedział- z resztą i tak bym Cię nigdzie nie póścił- dopowiedział.
- No dobrze... zadzwonię do Jade. Niech ona tam przyjdzie- powiedziałam, a raczej myślałam już na głos.
Brat pokazał mi pokój. Od razu położyłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam.
Śniły mi się same koszmary.
Powolnym krokiem ruszyłam do kuchni, lecz co tam zobaczyłam przeraziło mnie. W kuchni mojego brata byli obcy mężczyźni, którzy przerwali konwersację, kiedy mnie zobaczyli.
~***~
Rano zeszłam ubrana, ponieważ spałam w ubraniach. Musiałam iść do domu. Poczułam bardzo przyjemne zapachy.
- Kim ty jesteś?- zapytał jeden z nich. Miał czarne włosy. Ma pakistańskie korzenie. Dałabym sobie rękę za to uciąć.
Nic nie odpowiedziałam.
Wtedy do kuchni zszedł Horan, a z jego ust dało się słyszeć masę przekleństw.